O mnie

Sebastian, Basti, Bastek, Kaellion, Beast

Zależy kto pyta😉 A jak bym się określił? Fantasta i RPGowiec przytłoczony życiem. Chyba tak bym określił swoją osobę jeśli miałbym opisać się w kilku słowach. Jeśli miałbym więcej czasu pewnie napisałbym coś takiego:


Sebastian Basti ‚Kaellion’
Rocznik: 1978
Zainteresowania:
fantastyka, RPG, gry planszowe
Fantastyką interesowałem się chyba od zawsze. Jeśli miałbym określić jakiś punkt zwrotny to byłyby to wakacje 1987 roku i pewna książka. Dostałem ją jako nagrodę na koniec szkoły. To chyba od tej lektury zakochałem się w książkach. „Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren. Po niej przyszły następne, i następne, i następne. W liceum raz na miesiąc robiłem obchód bibliotek. 21 książek w plecaku. I najczęściej jak pożyczyłem coś w pierwszej bibliotece to zanim dotarłem do domu jedną książkę już miałem przeczytaną. Verne, Howard, LeGuin, Asimov, Tolkien, Lem, Strugaccy, i wielu innych autorów. Pożerałem książki nałogowo.

Moja przygoda z RPG zaczęła się pewnego listopadowego wieczoru Anno Domini 1994. Kupowałem w kiosku Nową Fantastykę gdy mój wzrok padł na dziwną okładkę. Tuż przed NF leżał Złoty Smok. Zaraz po zakupie zagłębiłem się w lekturze. To było coś. Przedtem co prawda czytywałem Nową Fantastykę, grałem w planszówki wydawane przez Encore i Sferę, no i wiedziałem że istnieje takie coś jak gry fabularne z czasopisma Commodore&Amiga (właściwie to był tylko jeden akapit po którym nastąpiło opisanie ciekawych RPGów komputerowych, ale te kilka zdań wystarczyło bym szukał informacji o nowej, ciekawej zabawie) ale nigdy wcześniej nie widziałem żadnego pisma poświęconego RPGom, nie czytałem scenariusza. I choć po przeczytaniu nadal nie wiedziałem wielu rzeczy to tak właśnie się zaczęło moje obcowanie z grami fabularnymi. To ze „Złotego Smoka” dowiedziałem się o „Magii i Mieczu” które to zacząłem też zbierać poczynając od numeru 11. Tak poznawałem na „sucho” co to są te „gry fabularne”, poznawałem je z artykułów, recenzji, scenariuszy. W wakacje 95 roku poprowadziłem moje pierwsze nieudane sesje. Jedną była przygoda wprowadzająca dla jednej postaci w „Kryształach Czasu”, później już napisana przeze mnie (i zilustrowana po raz pierwszy i chyba ostatni) przygoda do Strefy Śmierci. W międzyczasie zaś pochłaniałem nowe numery „Magii i Miecza”, „Złotego Smoka” i „Talizmana”. W wakacje 95 roku poprowadziłem jeszcze jedną sesję. Znamienne jest to że opierała się na moim autorskim systemie (bardzo prostym) dla dzieciaków znajomych (średnia wieku graczy oscylowała tak gdzieś koło 7 lat).

Szczęśliwie okazało się że w mojej szkole jest jeszcze kilka osób które również grają w RPG. I tak zacząłem grać w „Warhammer Fantasy Role Play”, czyli popularnego Młotka. Na początku byłem tylko graczem, by powoli z czasem zacząć również mistrzować. Znamienne dla mnie w tym okresie było przygotowywanie przygód i handoutów do nich. Listy, mapki, szkice sytuacyjne, opisy przeznaczone tylko dla jednego gracza. Pamiętam wyjazd do Łodzi po zakup mojego „Warhamca”. To był ostatni tydzień roku, potwornie zimno, a ja z kuzynem przeczesuję ul. Piotrkowską w poszukiwaniu sklepu Mag, by tam zaopatrzyć się w podręcznik, komplet kości oraz dwa pierwsze numery Labiryntu. Powrót pociągiem to przeglądanie podręcznika.

Tymczasem grupa rozrastała się. Poznawaliśmy nowe systemy RPG: Cyberpunk 2020, zachodnie kserówki Earthdawna i Toona. Graliśmy właściwie co tydzień, na początku w soboty w szkole, potem też w naszych domach. A w wakacje nawet częściej. Najlepsze były wyjazdy pod namiot lub wynajmowanie domków letniskowych gdzieś nad Pilicą. W czasie gdy inni upijali się, my graliśmy. Kilku Mistrzów Gry, kilkunastu graczy. Zdarzały się 2-3 równoległe sesje trzy razy w ciągu dnia (6-9 sesji dziennie). Wracałem z takich wypadów kompletnie wyczerpany ale i szczęśliwy. Właściwie cały czas poświęcaliśmy hobby i wzajemnie się nakręcaliśmy. Najlepsze lata RPGowca🙂

Gdy zaczęły się studia gry fabularne również były obecne w moim życiu. W akademiku trafiłem do pokoju RPGowców. Poznałem inne style gry, inne systemy, nowych ludzi. I choć nadal najczęściej graliśmy w WFRP to pojawiały się też inne światy i mechaniki. To dzięki tym ludziom zakochałem się w Shadowrunie, to w tym czasie przesiadywałem wieczorami na uczelni ściągając co ciekawsze strony na dyskietki. To wtedy poznałem FUDGE, FUZION i FATE buszując po internecie.

Lata mijały a ja kupowałem coraz to nowe systemy, nadal zbierałem „Magię i Miecz” i „Portala” (że o innych czasopismach nie wspomnę). W 2000 roku ożeniłem się, potem zostałem ojcem. I nadal gram (a przynajmniej staram się), choć czasu już jakby mniej, co jakiś czas poznaję nowe systemy, nowe rozwiązania, pomysły, mechaniki. Czytam o moim hobby, niekiedy (bardzo rzadko) się udzielam na forach i w komentarzach. Latka lecą, syn mi rośnie i zaczynam powoli wkręcać go w moje hobby. Na razie powoli zaczynam od planszówek, ale mam nadzieję że mój syn poprowadzi kiedyś swojemu staremu jakąś wyczesaną przygodę🙂

Czego wszystkim ojcom życzę.


Kontakt do mnie:

beastwormrpg [at] gmail.com

Albo:

One thought on “O mnie

  1. Bardzo fajna strona. Nie miałem gdzie o tym napisać więc robię to tutaj.🙂 Po przeczytaniu Twojego RPGowego życiorysu i kilku artykułów mogę stwierdzić że mamy bardzo zbliżone gusta. Może nie koniecznie jeśli chodzi o tytuły gier, bo ja utknąłem na lata w KCetach, a teraz tworzę swój własny systemik, ale podejście do RPGów jako do gier. Zgadzam się w wielu wypadkach z tym co piszesz i będę częściej zaglądał i komentował. Dobra robota i powodzenia.

    PS. Mógłbyś napisać coś o swoich doświadczeniach grania przez Skypa i używania Vassala??

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s