Powrót po latach

Vasnetsov_Grave_diggerDawno już nie pisałem na blogu. Ale chyba nadszedł czas by odkopać trupa i znów zacząć publikować. Tak więc uroczyście wygrzebuję blog z odmętów internetu i zaczynam. A żeby nie być gołosłownym od razu zarzucę kilkoma tematami.

Moje poglądy RPGowe

Minęło prawie pięć lat od moich poglądów RPGowych. Czy coś się w tym względzie zmieniło u mnie? Generalnie nie. Nie było żadnej rewolucji. A jedynie ewolucja. W pewnych tematach nie jestem aż tak radykalny jak byłem kiedyś. Ale jednak tamten wpis stanowi dobrą podstawę na której opieram się jeśli gram z nowymi ludźmi.

Mechanika jest dla mnie ważna. Nadal i ciągle. Ale nie wymagam już co chwila by sprawdzać coś, by rzucać co chwilę na przekonywanie. Zauważyłem też że wielu Mistrzów Gry nawet nieświadomie stosuje zasadę: „Say Yes or roll dice”. Tak właśnie jest. Wielu MG stosuje zasadę że jeśli nie znajduje ciekawej konsekwencji w porażce gracza to pozwala iść dalej fabule. Bez zbędnych testów. I to w systemach mainstreamowych. W takich w których niemalże masz zasadę na wszystko. I przyznam się Wam że podoba mi się to. Jednak nie zawsze coś takiego się sprawdza.

Bo do takiego grania potrzeba grupy ludzi która niejako nadaje na tych samych falach. Gracze i MG muszą się dogadywać. Gdy się dogadują nie ma problemów. Gdy są konkretni, nie ma problemów. No dobrze, może przesadzam ale jednak tych problemów jest o wiele mniej.

A jeśli już mowa o problemach. Nie wiem jak Wy gracie ale ja na rozgrywkę patrzę jakby dwutorowo. Oczywiście wczuwam się w postać i gram immersyjnie zanurzony w fabule. Ale część mnie postrzega sesję, rozgrywkę jako wspólnie tworzoną opowieść więc zwracam baczną uwagę na to by nie zabierać innym światła na scenie, by każdy miał tego po równo, często działam jako postać tak by prowokować ciekawe sytuacje. Nie gram asekuracyjnie. Nawet jeśli moja postać jest ostrożna to jednak lubię gdy przez moje zachowanie właduje się w kłopoty. Bo to właśnie kłopoty napędzają fabułę. Dzięki temu sesje są pełne emocji i pamiętamy je bardziej.

Ale trafiałem na MG którzy potrafili współpracować z graczami na tej jakby wyższej płaszczyźnie. Bo miałem też kontakt z innym typem Mistrzów Gry. Dla nich sesja to pojedynek. Oni zastawiają pułapki, łapią za słówka, pilnują czy gracz zadeklarował czy jego postać bierze plecak. Sesja to właściwie ciągłe starcie graczy z mistrzem gry. Czy to dobrze? Zależy. Przede wszystkim czy wszyscy grający godzą się na taki właśnie styl. Mnie osobiście na dłuższą metę to męczy. Nie byłem wychowany w głuszy by znać setki sposobów rozpalenia ognia ale mój ranger się na tym zna. Jeśli jestem w podróży to normalnie jest dla mnie, że pilnuję moich walizek czy plecaka więc nie uważam bym musiał za każdym razem to deklarować. Bo to nawyk. Nawet jeśli zdarzyła by się na sesji sytuacja że postacie graczy zostały by zaskoczone na przykład pożarem karczmy. To znając swoje własne doświadczenia wiem że to nie jest tak że od razu traci się głowę. W nielicznych przypadkach tak. Dlatego właśnie zarządził bym test Opanowania, i dopiero po tym teście zwracałbym uwagę na deklaracje tych graczy którym test nie wyszedł. Czy pamiętają o wzięciu wszystkiego czy może wybiegną z płonącego budynku tak jak stali.

Jak widać grać można w różny sposób. Który jest lepszy? Nie ma jedynej i prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. To zależy od grających.

Co się zaś zmieniło? Przede wszystkim moje podejście do modyfikacji mechaniki. Choć nie tak bardzo jakby mogło by się wydawać. Nadal uważam że należy mechanikę poznać. Nie tylko MG ale i gracze. Nadal niechętnie patrzę na modyfikacje mechaniki podczas sesji po to by zasady współgrały z pomysłem mistrza gry na dalszy ciąg fabuły. Nadal nie lubię oszukiwania czy jawnego olewania zasad. Nie tylko przez graczy ale też Mistrza Gry.

Ale modyfikowanie mechaniki? Jestem na tak. Tylko na pewnych zasadach. Te modyfikacje powinny być znane wszystkim. Jeśli coś modyfikuję jako MG wiem co robię i dlaczego i jak gracz spyta to mu odpowiem. Jako gracz również godzę się na takie modyfikacje, o ile są podane przed sesją a nie w trakcie i rozumiem czemu służą.

Gadżety na sesji

Pisząc gadżety nie mam tu na myśli żadnych klimatycznych handoutów, świeczek, przebrań i tym podobnych rzeczy. Zgadzam się że mogą budować immersję, pomagać wczuć się w postać czy zatonąć w opowieści. Chodzi mi o inne rzeczy. Takie które sprawiają że sesja jako całość przebiega płynnie. Czy będzie to skrót zasad który otrzyma każdy z graczy, czy karty z wytłumaczeniem na czym polegają zdolności każdej z postaci, albo tor inicjatywy na którym gracze będą oznaczać kto jest po kim. To takie mało może RPGowe elementy które jednak sprawiają, że mi jako graczowi gra się płynniej i szybciej, bo mam wszystko co mi potrzebne do grania dostępne od razu. Dlatego o takich rzeczach też będę pisał. I pokazywał jak one działają. I co dają graczom.

Inne artykuły

Pojawią się też inne artykuły dotyczące prowadzenia czy opisujące ciekawe i mało eksploatowane realia. Są zdarzenia czy rzeczy które pojawiają się na wielu sesjach a nikt nie zastanawia się nad nimi jakoś szerzej czy głębiej. Niekiedy autorzy wspomną o tym w jakimś dodatku, ale najczęściej są pomijane bo „wszędzie są”.

Na zakończenie

Na razie to tyle. Plany planami ale jak będzie zobaczymy. Sam jestem ciekawy co z tego wyniknie.

5 thoughts on “Powrót po latach

  1. Witamy z powrotem! Fajnie, że będziesz pisał.🙂

    Serio, wciąż są MG czepiający się każdej deklaracji? Sądziłem, że żyją jeszcze w anegdotkach i najciemniejszych piwnicach.

    Odpowiedz
    • Dzięki🙂

      A co do Mistrzów Gry to tak. Zdarzają się tacy. Wiesz, nieraz jest to nawet fajne gdy jako gracz muszę pamiętać o wszystkim. Wtedy muszę się skupić na sesji, pilnować tego co się dzieje, skrupulatnie notować co mam w plecaku, co w torbie, co przy sobie. Ale jednak na dłuższą metę mnie osobiście to męczy. Bo muszę skupiać się na detalach zapominając o ważnych sprawach. Ale jednak coś mi i takie sesje dały. Pilnuję domyślnie już detali, aprowizacja przed jakąś wyprawą, wypytywanie o pogodę, o drogi, o niebezpieczeństwa. Oczywiście znaczy to że moja postać zawsze ma największy plecak przedmiotów z grupy „może się przydać”.

      Uważam że raz na jakiś czas warto zagrać u takiego Mistrza Gry. By zobaczyć jak to jest.

      Odpowiedz
      • A to było staroszkolne granie? Pilnowanie plecaka czy badania naszpikowanego pułapkami lochu to jedno, kłótnie o przysłowiowe „nie zabrałeś gaci” to coś innego. Ja miałem do czynienia z tymi drugimi, ale wieko temu🙂

      • A, takiego grania jak piszesz ja nie lubię. To dla mnie zbyt drobne detale. Za mało mam czasu na sesji by się nimi przejmować, zbyt mocno by mi to spowolniło rozgrywkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s