Trudne tematy na sesjach

tuthsayers_apprentice“Zastanawiam się co bym wolał.
Żyć jako potwór, czy umrzeć jako porządny człowiek”

Trudne tematy. Niełatwe wybory. Kontrowersyjne historie. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię gdy historia ma drugie dno, gdy skłania do przemyśleń, sprawia, że angażuję się emocjonalnie, zatapiam się w niej zapominając o pokoju w którym gram, o sobie i swoim życiu. To właśnie lubię w grach fabularnych. Chwile trudnych wyborów. Momenty gdy ścierają się w walce moje poglądy. Gdy żadne rozwiązanie nie jest dla mnie dobre, każda ścieżka jest wyborem między złem a złem. A bezczynność jest jeszcze gorsza.

Głośno się ostatnio zrobiło przez jeden artykuł pokazujący moje hobby jako coś wynaturzonego i złego, coś pełnego patologii i niewłaściwych zachowań. Zignorowałem temat gdyż nauczony doświadczeniem wiem że prasa lubi tanie sensacje i nie ma z nimi możliwości normalnie i rzeczowo porozmawiać. Ale dopiero teraz gdy ponownie obejrzałem “Shutter Island” naszła mnie chwila refleksji. Bo ja jako gracz chcę by było ciężko, by wybory których dokonuję za pomocą mojej postaci były niełatwe i powodowały emocje. Bym miotał się pomiędzy możliwymi drogami wściekły, że nie mogę znaleźć rozwiązania zgodnego z moimi przekonaniami. Nie wiem jak jest u Was, ale ja właśnie te momenty z sesji pamiętam najdłużej.

Warhammer. Gram akolitą Sigmara przybyłym do niewielkiego miasteczka na północy Imperium. Moja postać jest żarliwie wierzącym człowiekiem otwarcie sprzeciwiającym się wszelkim formom Chaosu. A MG wrzuca mnie w sytuację gdy muszę stać się sędzią, obrońcą i oskarżycielem w jednym.

Miasto jest dobudowywane po inwazji Chaosu. Zostajemy wysłani przez władających miastem by sprawdzić okoliczne wioski. Miasto desperacko poszukuje pożywienia i zapasów. Natrafiamy na wioskę która chyba cudem uchowała się z pożogi. Ale wkrótce przerażająca prawda wychodzi na jaw. W zamian za żywność i oddawane co jakiś czas chore czy dotknięte dzieci mutanci zostawili mieszkańców w spokoju. Łapiemy na gorącym uczynku starą znachorkę i akuszerkę, wójta oraz jego córkę z mężem gdy oddali swoje nowo narodzone niemowlę. Całą czwórkę sprowadzamy do miasta w kajdanach. A ja dostaję rozkaz: “Ty ich osądzisz i skażesz”. Sprawa niby prosta. Bo wg prawa całą wioskę należałoby spalić wraz z mieszkańcami. Wójt błaga o ocalenie córki. Akuszerka oszalała. Młodym również niewiele brakuje by popaść w obłęd. Do tego naciski z różnych stron. A wójt wciąż powtarza: “My tylko chcieliśmy jakoś przeżyć, przetrwać to.” Po przesłuchaniach w końcu wydaję wyrok. Wójt i akuszerka giną na stosie jako zdrajcy wspierający Chaos. Młodzi trafić mają do różnych klasztorów i tam spędzić swoje życie w służbie innym by odpokutować grzechy. A wioska? Są niewinni, byli zastraszani przez wójta, który potwierdza żarliwie. Pamiętam słowa Mistrza Gry po ogłoszeniu wyroku: “Wójt patrzy na Ciebie z wdzięcznością. Ledwo słyszysz jedno słowo z jego warg: Dziękuję.”

Bardzo mnie ta scena uderzyła. Cały ten wątek sprawił że byłem poddenerwowany, niepewny jaki wydać wyrok. Temat to wszak niełatwy. Skazać kogoś na śmierć. Czy chciałbym to ominąć? Czy chciałbym zanegować te sceny za pomocą karty “X”? Nigdy w życiu.

Takich historii jest więcej. Co zrobić z psychopatą którego ścigali badacze tajemnic w Zew Cthulhu? Co zrobić gdy wiemy, że zwykłe więzienie go nie powstrzyma a zabicie go sprawi że zło które w nim zamieszkało przeniesie się na kogoś innego? Co Wy byście zrobili na naszym miejscu? Giermek który podążał z naszą drużyną będący źródłem śmiechu gdy próbował uczyć się jak być rycerzem a z którego zrobiliśmy posłańca. Ten giermek poświęca się dla nas by dać nam szansę ucieczki gdyż bardziej ceniliśmy sobie życie niż honor. Kto z Was poświęcał sesję by znaleźć dom dla kilkunastu sierot, ofiar wojny? Czy znajdując kogoś na radioaktywnych pustkowiach dzieliliście się tym co macie czy zabijaliście z zimną krwią by zdobyć trochę sprzętu i parę zniszczonych butów?

Lubie jako gracz niełatwe wybory. Lubię gdy wróg schodzi na dalszy plan, a ważniejsze by przekonać pozostałych graczy do tego by przyjęli Twój punkt widzenia. Niekoniecznie się z nim zgodzili ale by spojrzeli na problem z innej strony i zrozumieli dlaczego jest on dla Ciebie taki ważny.

Zdarzyło mi się kiedyś gdy jako Starosta Gry postanowiłem poprowadzić graczom prostą przygodę grozy. Pod koniec sesji atmosfera byłą tak gęsta że można by ją kroić nożem. Moja Rzeczpospolita była trochę inna. Rozległe bagna i grupa Panów Braci uciekająca przed wrogimi oddziałami. Wpadli zasadzkę z której uratował ich dziwny i małomówny szlachcic. “Znam tą okolicę.” dodał i poprowadził ich przez bagna. A gdy zmierzchało wskazał im ruiny dworku zagubione wśród jezior i bagien. Zastosowałem klasyczne triki: ciche ale natrętne bzyczenie komarów bezlitośnie dręczące postacie, a naocą gwałtowna ulewa rozświetlana piorunami bijącymi z nieba raz po raz. Opowiedziałem graczom historię szlachcica który wyjeżdża na wojnę a gdy wraca dowiaduje się że jego ukochana żona i dziecko nie żyją. “Skoro przez samobójstwo trafili do piekła to i ja się tam wybieram”. Postacie graczy otaczały duchy ukazujące przeszłe wydarzenia. Aż trafiają do kaplicy i klęczącego tam nieznajomego. Jeden z graczy domyślił się już kto im pomógł i prowadzi przez bagna. Gdy chce go zabić pojawia się jeden z diabłów i zasiewa ziarno niepewności w duszy tego pobożnego szlachcica. Sceny dopełniła kłótnia prawie między dwoma graczami. Kłótnia na temat: czy ktoś kto się załamał kompletnie i robi źle zasługuje na potępienie czy na przebaczenie. Aż zarządziłem przerwę by wszyscy ochłonęli. Czy żałuję podjęcia takiego tematu? Nie. Tym bardziej, że gracze wciąż pamiętają tamtą sesję.

Czy powinniśmy wystrzegać się trudnych tematów? Czy powinniśmy omijać je? Czy nie powinniśmy zważać na konsekwencje w myśl zasady że gry powinny bawić i sprawiać przyjemność?

Jestem zdania, że nie. A Wy?

11 thoughts on “Trudne tematy na sesjach

  1. Wzmianka o karcie X jest nie na temat, karta X nijak się ma do poruszania „trudnych tematów” na sesjach. Podobnie artykuł w DF – również nie był na temat poruszania „trudnych tematów”.

    A czy warto poruszać „trudne tematy” podczas gry. No warto. I co dalej?

    Odpowiedz
  2. Jak nie ma nic wspólnego? Trudne tematy czyli coś co jest niekomfortowe. Sytuacja która sprawia że nie bawię się dobrze. Że zdarza się coś co wywołuje mój dyskomfort. Która sprawia że mam nieraz ochotę rzucić to bo zdaję sobie sprawę że pokazano mi wątek który mi się nie podoba, bo kłóci się z moim pojmowaniem świata, z moimi przekonaniami. Gdzie jest sytuacja w której jestem bity, torturowany, z której nie mam wyjścia.

    Karta X to „obrona” przed niekomfortowymi tematami. Tak ja to odczytuję. Jeśli Ty odczytujesz to inaczej to napisz o tym na swoim blogu.

    O DF nie mam zamiaru dyskutować bo nie mam zamiaru zniżać się do takiego poziomu. Przez takich ludzi jak autorzy byłem nazywany już satanistą, osobą aspołeczną, nieukiem, debilem, przyszłym zabójcą. Teraz nazywają mnie gwałcicielem. Gówno wiedzą i tyle.

    No właśnie. Co dalej?
    Mam nie mówić o rasiźmie, o niewolnictwie, o przemocy bo może kogoś to urazi? Może przed sesją mam każdemu z graczy dawać kwestionariusz z pytaniami o „trudne tematy”? A dalej to chcę wziąść kilka RPGów na warsztat i opowiedzieć co autorzy proponują poprzez setting.

    Odpowiedz
    • Karta X to obrona przed konkretnym momentem sesji. Trudnym do przewidzenia dla graczki/gracza, jeśli weźmie pod uwagę temat gry. Jeśli odczytujesz to jako „>obronę< przed niekomfortowymi tematami", to zalecam jednak przeczytanie instrukcji ponownie.

      Tzw. trudne tematy są zajebiste, ale warto zdawać sobie sprawę z tego, że nie wszyscy je lubią, niektórzy wolą wiedzieć przed grą, że gra czegoś takiego może dotyczyć, a inne osoby z radością podejmują niektóre tematy, jednocześnie nie chcąc się stykać z innymi – na przykład dlatego, że motyw dotyczy czegoś, z czym stykają się na co dzień.

      Podane przez ciebie przykłady, choć mogą wzbudzać emocje i gwałtowne działania w fikcji, rzadziej jednak odnoszą się do życia realnych graczy/graczek, z którymi grasz przy stole lub skajpie – i w ten sposób gracze/graczki mogą chętniej te emocje przyjmować. Co nie jest takie oczywiste, gdy „trudne/niekomfortowe tematy” to takie, z którymi graczki/gracze mają styczność w codziennym życiu: z moich doświadczeń wychodzi, że czymś takim może być ciąża, jest często intymność czy pewne szczególne rodzaje przemocy (gra o rasizmie może być dużo mniej fajna/zabawna dla osoby, która codziennie styka się z dyskryminacją).

      Co dalej? Nie dam ci prostych rozwiązań. Nikt nie mówi przecież, że nie możesz w te gry grać (ale ja jako autorka „małpek bonobo” jestem pewnie stronnicza). Więcej, ja bym powiedziała, że takie gry jak Dog Eat Dog, Bliss Stage, Doll, My Life with Master, Steal Away Jordan są mocne i zajebiste i że warto, jak najbardziej. Tyle że warto jednak poinformować graczki/graczy przed grą, o czym jest gra, żeby wiedzieli, na co się piszą. Żeby mieli szansę się wypisać. Żeby mieli możliwość (przed grą i w trakcie) powiedzieć „pas”. Żebyś ty mógł się dowiedzieć, że nie wszyscy chcą grać w to samo co ty.

      Odpowiedz
      • A skąd wiesz czy podane przeze mnie przykłady nie odnosiły się osobiście do pewnych faktów z życia mojego czy graczy. Czy temat ostracyzmu, molestowania, problemów alkoholowych, różnych patologii nie pojawiał się w życiu? Uczepiłaś się tej karty X jako panaceum na dobrą sesję. Dla mnie to prosta droga do nadużyć skoro nie muszę tłumaczyć tylko wystarczy że pokażę kartę i już omijamy wątek czy scenę.

        Kiedy użyłem sformuowania „karta X”? W jakim kontekście? Doczytaj i zadaj sobie pytanie dlaczego mógłbym jej użyć. Ciebie opisana sytuacja by nie ruszyła. Mnie poruszyła do głębi. Instrukcja którą podlinkowałaś to dla mnie osobiście bełkot i sposób na rozwalanie sesji. „Nie podoba mi się taktyczna walka to pokażę kartę X”, przecież tam jednym z przykładów powodem pokazania X jest wprowadzenie do przygody elfów. Come on!

        Czy potrzebna jest do tego instrukcja? To już ludzie nie umieją powiedzieć „Nie podoba mi się to”, albo „Nie zgadzam się.”? Podczas kilkunastu lat grania w to hobby nie spotkałem się z takimi osobami które potrzebowały by karty X. Wystarczała chwila przerwy i rozmowa przy stole czy w cztery oczy.

        Ale dość już o karcie X. Zdanie mam na jej temat wyrobione i nie przekonasz mnie do innego. Dla mnie białe jest białe.

        A co do rozwiązań. To nie oczekuję ich od Ciebie. Moje pytanie było jedno. Czy czytelnik omija trudne tematy na sesjach. Ty nie omijasz, ja też nie. Koniec pieśni.

  3. Hola, hola. Przestań być agresywny wobec mnie. Przestań obciążać mnie wyobrażonymi zarzutami.

    „A skąd wiesz” – w żadnym z przykładów nie podkreśliłeś tego, że dany motyw odnosił się do osobistego życia gracza. Jeśli nie podkreśliłeś tego, to nie musiało to być istotne (oba przykłady, i ten ze skazywaniem na śmierć, i ten drugi z potępieniem/przebaczeniem są dość abstrakcyjne i wydają mi się dotyczyć wartości, a nie czegoś, z czym gracze na serio mają kontakt – w żadnym z przykładów nie ma ani alkoholizmu, ani molestowania, ani ostracyzmu społecznego).
    Tak czy inaczej rant na kartę X jest tu nie na temat, bo i trudne inkwizytorskie decyzje, i dyskusje na temat moralności to coś, co było core gry (i zwykle jest wiele okazji wcześniej, by ustalić, że nie chce się w coś takiego grać). Jeśli zwrócisz uwagę na przykłady w karcie X, zauważysz, że usuwane są często konkretne elementy, które łatwo wyedytować (ja zastosowałam np. wobec imienia NPC-a, gdzie edycja byłaby problematyczna tylko wtedy, gdy to imię miałoby jakieś ważne fabularnie znaczenie – rzadka sytuacja). Podobnie przykład z elfami, który wspominasz, brzmiał następująco: „Graliśmy we współczesny, realistyczny horror. Ktoś wprowadził zabawne elfy”.

    Jeżeli według ciebie karta X może służyć do nadużyć (i tylko w tym kontekście ją widzisz), nie musisz jej używać, nikt ci nie każe. Bo to jest też tu ważne: osoba wprowadzająca kartę X wprost mówi: „hej, wasz komfort jest dla mnie ważniejszy niż mój scenariusz”, „hej, prośba o zmodyfikowanie tego, co przygotowałam jest serio w porządku”. Jeśli ci to nie leży, jeśli na przykład lubisz władzę jako MG, to nic dziwnego, że karta X może wydawać się zaproszeniem do popsucia sesji, zachowawczego grania i blokowania trudnych motywów podczas gry. W moim doświadczeniu nic takiego nie miało miejsca.

    Odpowiedz
    • Ale tak właśnie działa karta X. Jako MG coś mówisz a ja pokazuję kartę. Nie muszę tłumaczyć. A Ty nie wiesz co wywołało u mnie reakcję obronną. Nie wiesz czy to NPC, śnieg, elfy, czy jakiekolwiek inne słowo. Może boję się otwartych przestrzeni. Albo mam napady szału z powodu czerwonego koloru. Ale Ty tego nie wiesz. Zgodnie z instrukcją na którą się powołujesz nie muszę podać co mi nie odpowiada. Bo takie mam prawo. Mogę pokazać kartę nie mówiąc ani słowa a to Ty powinnaś się domyślić o co mi chodziło.

      Dlatego uważam że karta X może przydać się jedynie ludziom z dużymi problemami i to raczej problemami związanymi z kontaktami interpersonalnymi. Czyli ludziom którzy nie potrafią rozmawiać. Nie potrafią wyartykułować zdania czy dwóch co im się nie podoba.

      Zrozumiałbym gdyby w instrukcji było że musisz powiedzieć co dokładnie chcesz wyłączyć. Bez tego nie mam jako MG czy gracz możliwości dowiedzieć się co dokładnie kogoś zabolało. A poza tym nie wiem jak Ty ale dla mnie to zaczyna przypominać terapię grupową a nie sesję. Może jestem pod tym względem nietolerancyjny. Ale jak już mówiłem. Zanim z kimś zagram (a przede wszystkim, zanim komuś poprowadzę) to z daną osobą rozmawiam.

      Nie potrzebuję karty X by wprowadzać na sesji normalne relacje. Zamiast jakiść tajemniczych karteczek po prostu mówię: „Jeśli coś się pojawi to powiedz. Zwróć mi uwagę na to.” Dlatego nie potrzebna mi jest karta X. Mam inne zasady które są lepsze niż ta populistyczna broszurka napisana przez osobę „która zaprojektowała wiele RPGów i napisała wiele przygód”.

      Jeśli prowadzę ludziom w młodym wieku wiem jakich problemów nie poruszać. A wiedz że zdarzało mi się już co najmniej kilkanaście razy prowadzić sesje dzieciom, którym pewnych tematów nie należy pokazywać. Nigdy żadna karta nie była mi potrzebna. Może to kwestia empatii, obserwacji ludzi, analizy ich zachowań. Może to kwestia doświadczenia. A może wszystkiego po trochu.

      Dziwi mnie jeszcze jedna rzecz. Że jeśli ktoś nie stosuje karty X jest wrzucany do worka despotów. Czy świat jest czarno biały wg Ciebie? Dla mnie nie. Dlatego wolę rozmowę bo jedna strona mówi: „Nie podoba mi się to i to” a druga wtedy ma możliwość zmienić te elementy albo powiedzieć dlaczego dla niej są ważne, dlaczego się pojawiły.

      A co do psucia sesji. Jest naprawdę wiele możliwości. Wystarczy wspomnieć o innych oczekiwaniach wobec gry, o innym wyobrażeniu settingu czy sposobie używania mechaniki. O tym że jedni lubią poważne sesje, a inni przychodzą na nią po to by się odstresować i powygłupiać.

      Odpowiedz
      • Karta X nie neguje innych sposobów informowania, że czegoś się nie chce. Widzę jednak, że sporo osób, które nie próbowały grać z kartą X, mają bardzo gwałtowne reakcje wobec niej i widzą przede wszystkim możliwe nadużycia.

        Spróbuj po prostu zrozumieć, że czasem zdarza się, że łatwiej jest komuś zgłosić problem, gdy został/a zaproszona do tego. Spróbuj zrozumieć, że czasem emocje są na tyle silne, że powiedzenie, co konkretnie jest problemem, myśl, że będzie trzeba te skomplikowane emocje tłumaczyć, uniemożliwia przerwanie gry (ale też normalne granie).

        To takie proste narzędzie, dodatkowe do „empatii, obserwacji ludzi, analizy ich zachowań [i] doświadczenia”. Nie podoba ci się, nie wierzysz, że dla ciebie będzie przydatne? Nie używaj. Dla mnie w praktyce się sprawdziło, choć też na starcie miałam pewne obawy.

  4. Z mojego punktu widzenia – ja jestem bardzo odporny na trudne tematy, do tego poziomu, że nie przeżywam „och nie, co zrobić, nie mogę skazać tego niewinnego człowieka”. Wybór, jak wybór, bo z mojego punktu widzenia to tylko gra.

    Z drugiej strony, nie neguję, że ktoś to może na swój sposób przeżywać (jak Ty), albo czuć dyskomfort podczas danej sceny.

    Odpowiedz
  5. Ach ty seksisto: dlaczego nie „wójtowina” a wójt. Dlaczego nie „akuszer” a akuszerka. Poważnie, nie ma sensu nabierać się tanie Nagiej-fe-male-gigantki prowokacje. Są w fandomie dziewczyny, z którymi można sensownie dyskutować, nawet się spierać się na argumenty, ale nie z fe-male gigantką najkid, bo masz chłopie jądra, a więc zawsze będziesz stał po stronie zomo, bo male jest fe.

    Karta X, choć ma ręce i nogi, ma też jedną zasadniczą wadę. Jest umową społeczną, a takie umowy zawiera się przed sesją, a patol i tak to może wykorzystać i złamać zasady umowy jak tylko stukniesz w kartę. Bo łamanie umów społecznych leży w naturze patola. I wówczas karta cię przed niczym nie uchroni, a być może tylko jeszcze patola podkręci. I jak to z patolami bywa, jedyne metoda obrony to trzymanie się od nich z daleka i informowanie o nich osoby, które mogą na taką personę wpaść. Sprawdzi się natomiast z normalnymi osobami, które gdzieś się zagalopowały, przekroczyły granicę, nieświadome, że posunęły się o krok za daleko. Prawdą jest co pisze NFG, że o silnych emocjach (w rozumieniu negatywnych emocji) trudno rozmawiać na gorąco, a jak pan Strealu pisze, są 4 temperamenty i każdy sobie z silnym wzbudzeniem radzi inaczej flegmatyka ciężko rozkręcić, choleryka łatwo, ale szybko mu mija, melancholik też odpala się szybko, ale wygasić mu je trudniej. Co też istotne wszyscy dyskutujemy w internecie – przywołując temat artykułu i mojej reakcji na niego, a także w zasadzie każdej reakcji na gorąco, też chciałbym mieć okazję, aby puknąć w kartę, gdybym siedział w pobliżu redaktora Szczygła kiedy kręcił trailera, bo redaktor przegiął na całego. Nie lubię też formy w jakiej swoje teorie sprzedaje NFG, ale jestem pewien, że gdybym miał okazję pogadać z NFG gdzieś z godzinkę na jakimś konwencie, wyszłoby mi, że to rozsądna osoba, której obraz internetowy ni jak się ma do realnego – wiem, bo przerabiałem to kilka razy z „ludźmi z sieci”. Ubolewam tylko, że NFG nie podpiera swoich poglądów argumentami odnoszącymi się do dziedzin wiedzy takich jak psychologia czy psychiatria, bo sądzę, że byłoby o wiele łatwiej wytłumaczyć wiele ze spraw, które w sumie słusznie porusza, brakuje mi też w jej komunikacji jasnego artykułowania intencji – ale to niestety przypadłość bardzo popularna w dzisiejszej dobie i dotyczy zarówno mnie, jak i autora tegoż wpisu na blogu i większości blogerów.

    Odpowiedz
    • Co do seksizmu itp to się nie wypowiem. A co do umowy społecznej.

      Dlatego gram z ludźmi których znam. A jak już pojawia się ktoś nowy to gram zachowawczo i z dystansem.

      Szczygieł nie był pierwszy i nie będzie ostatni. Ileż to było artykułów że gry fabularne albo komputerowe prowadzą do zdeprawowania dzieci i młodzieży. A jakoś nie widzę przestępstw na masową skalę, kolejek na cmentarz w celu odprawienia czarnej mszy czy innych tego typu proroctw. Dlatego choć wkurzają mnie takie artykuły mam je głęboko. Bo to pseudodziennikarstwo nastawione na szokowanie i zgorszenie.

      Odpowiedz
      • Tu się zgadzam jak najbardziej. Z tym, że ja takie artykuły mam głeboko po tygodniu lub dwóch, bo mnie tak krew zalewa, że zanim ochłonę to można ode mnie papierosy odpalać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s