Ile gracza w graczu

Tak ostatnio sobie zacząłem analizować wypowiedzi różnych osób na forach i blogach i zauważyłem coś dziwnego. Co jakiś czas jedno lub kilka zdań sprawia że w mojej głowie zapala się lampka ostrzegawcza. Część ludzi, którzy piszą o RPGach już nie gra albo gra bardzo sporadycznie. Poniżej dwa cytaty na szybko wyszukane w necie (autorów nie podaję bo nie o to tu chodzi): „Graczem już być przestałem, ale ciekawość gracza pozostała”, „Tak dziwnie bowiem się składa, że od wielu miesięcy […] nie możemy się zebrać z ekipą do grania”.

Czyli część z nas nadal lubi to hobby jakim są gry fabularne, a przynajmniej to wszystko co występuje w powiązaniu z RPG: podręczniki, dodatki, dyskusje, akcesoria. Natomiast to co powinno być w centrum już nie do końca. Bo co to jest RPG? Role PLAYING Games czy Role PLAYED Games?

Sam tak miałem przez pewien okres swojego życia. W opisie miałem taki mniej więcej opis: „Gram rzadko i się nie udzielam, za to poczytać o moim hobby lubię”. Co prawda kupowałem podręczniki, czytałem newsy, recenzje, fora i blogi, ale co z tego, jak nie grałem? Co z tego, jeśli nie wymyślałem przygód? Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to była wegetacja, takie odwlekanie śmierci mojego hobby. Rzadkie spotkania z kumplami owocowały graniem w planszówki, bo prowadzić nikt nie chciał. A nawet jeśli się już zdecydowaliśmy raz na kwartał, to tworzenie postaci zajmowało dwie godziny, a sesja jeszcze mniej i nigdy żadnej nie udawało nam się skończyć. Czytanie tego, co na półce i tego, co w internecie było dla mnie wtedy takim substytutem, namiastką hobby. Bo inaczej tego nie mogę nazwać. Pewnie, fajnie było sobie czytać nowe podręczniki, śmiać się z flejmów i w różnym stopniu zawoalowanych obelg na forach ale po pewnym czasie nastąpiłby zanik i tego.

Teraz gram już częściej. Sesje w realu, sesje przez Skype. Ważne, że teraz jestem hobbystą aktywnym. RPG to dla mnie Role PLAYING Games, a nie Role PLAYED Games. Powróciłem do aktywnej gry. Otoczka, czyli czytanie podręczników, dodatków, newsów, for i innych nadal jest obecna. Ale to teraz dodatek, a nie substytut.

Czy to znaczy że jestem lepszy? Gorszy? Inny? Czy ma znaczenie, w jakie gram gry? Na jakiej mechanice?

Ile jest we mnie gracza?

Nadal lubię RPGi. To nadal moje hobby. Moje ulubione hobby.

Granie w gry fabularne.

 

2 thoughts on “Ile gracza w graczu

  1. Hej, dzięki za komentarz na moim blogu. Zapraszam Cię serdecznie do wzięcia udziału w Karnawale Blogowym! Szczegóły są podane u mnie.

    Co do Twojej notki: to, co piszesz, to dość uniwersalny problem. Granie w RPG wymaga sporego nakładu przygotowań i jest czasochłonne. Dzisiaj w dobie FB trudno zaaranżować kilkuosobowe spotkanie w jednym miejscu, trwające ładnych parę godzin. Brak czasu. Ludzie mają różne plany i po prostu kiepsko to wychodzi.

    Sam kilkukrotnie miałem przestoje. I powiem Ci, że to właśnie podręczniki na półce, wspomnienia zakończonych kampanii, czytanie for, dodatków, fantastyki pozwoliło mi „powrócić”, czy nawet „powracać”. Czasem trzeba sobie odpocząć nawet od tego, co bardzo się lubi.

    Fajnie, że Ty znajdujesz czas na grę. Ale czy ktoś, kto nie gra (bo nie może, nie ma czasu, nie ma obecnie ochoty) nie jest już erpegowcem? Chyba jest.

    Pozdrawiam,
    Darcane
    autor bloga k20

    Odpowiedz
  2. Darcane
    Sorry że dopiero teraz odpowiadam.

    Widzisz, człowiek ma tyle czasu ile sobie wygospodaruje. Ja, pomimo że pracuję, mam rodzinę (dwójkę dzieci) oraz sporo innych obowiązków potrafię tak sobie zorganizować czas by móc zagrać/poprowadzić średnio dwie sesje w tygodniu.

    Jeśli chodzi o FB i inne podobne możliwości organizowania się grupy to mnie to dziwi. Przecież te narzędzia powinny pomóc w organizowaniu się tych 3-7 osób. W dobie przed internetem oraz telefonią komórkową jakoś też nam się udawało choć kontaktowaliśmy się tylko na sesjach.

    Trzeba chcieć. Ale grupa ma takie problemy jak osoba najmniej zorganizowana.

    Pytasz się: „Ale czy ktoś, kto nie gra (bo nie może, nie ma czasu, nie ma obecnie ochoty) nie jest już erpegowcem? Chyba jest.”
    A czy piłkarz nie grający już w piłkę nadal jest piłkarzem? Dla mnie nie. Taki ktoś był piłkarzem. Teraz może ewentualnie być kibicem, czyli fanem piłki nożnej, o ile się nadal tym sportem interesuje.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s